icon
icon
icon
icon

Benedykt XVI i Muhammad Yunus

    Przed chwilą usłyszałem, że jeden z włoskich bankowców twierdzi, że Benedykt XVI powinien dostać Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii. Należy się ona Papieżowi – zdaniem bankowca – głównie za encyklikę „Caritas in veritate”, w której mowa jest o uczciwości, także finansowej, w globalizującym się świecie. W pełni się zgadzam, chociaż wątpię, aby doszło do nagrody dla Papieża. Nie tylko dlatego, że wielu ekonomistom tego świata encyklika papieska wydaje się zbyt idealistyczna. Główą przeszkodą może być to, że chrześcijanie nie mają odwagi tworzyć instytucji fiansowych, które wyłamywałyby się z egoistycznego systemu finansów współczesnych.

        Gorzej wypadamy w tej dziedzinie od muzułmanów, którzy - np. w Londynie - mają własne banki, systemy ubezpieczeń, w tym od wypadków samochodowych. Radzą sobie nieźle na rynku brytyjskim, dzielnie konkurując z miejscowymi instytucjami finansowymi. Chwalą też banki muzułmańskie w krajach arabskich, które kierując się koranicznym zakazem lichwy, potrafią opanować chciwość finansistów. Jeśli tak jest, to główną rolę odgrywają dwa czynniki. Pierwszy, to realny wpływ religijnego zakazu lichwy na bankowców; drugi, to solidarność klientów muzułmańskich, którzy korzystają ze „swoich” banków i agencji ubezpieczeniowych.

       O tym, że islam poważnie traktuje jałmużnę i zakaz lichwy, świadczy działalność M. Yunusa, bangladeskiego ekonomisty, który urodził się w 1940 r. w muzułmańskiej rodzinie, kształcił w Pakistanie i w USA, a w latach siedemdziesiątych XX w. założył Grameen Bank, którego celem była pomoc biednym rodzinom, aby mogły pomóc sobie w przezwyciężaniu ubóstwa. Oferta była adresowana do osób ubogich, zwłaszcza kobiet. Dzisiaj Grameen Bank działa przez sieć 25000 filii, obejmuje zasięgiem przeszło 80 tys. miejscowości Bangladszu, udziełil pożyczek w wysokości 7,5 mld dolarow USA. Za swoją działalność Muhammed Yunus dostal Nagrodę Nobla w 2006 r.

          W styczniu 2012 r. Yunus był w Polsce. Na spotkanie z nim w Warszawie przyszło pół tys. ludzi. Było kilka wywiadów, dziennikarze szukali dziury w całym, ekonomiści mówili, że to dobre dla biednych, katolicy prawie nie zauważyli jego obecności nad Wisłą. A więc tak: „oburzeni” się oburzają na kapitalizm, Papież pisze encykliki (doskonałe), chrześcijanie dokarmiają nienasycone banki, a muzułmanie – przestrzegają zasad Koranu w życiu ekonomicznym.

        Nie dziwmy się więc, gdy Papież nie dostanie Nagrody Nobla. Zastanawiając się nad ekspansją islamu w świecie, pomyślmy w Wielkim Poście o zakazie lichwy i jałmużnie. To są przecież także chrześcijańskie pojęcia.

 

24. 02. 2012.