icon
icon
icon
icon

My, ateiści

      Pod takim tytułem recenzuje Krzysztof Varga książkę: ”Dlaczego jesteśmy ateistami” [Gazeta Wyborcza, z 4-5.II. 2012]. Po przeczytaniu książki, zawierającej świadectwa 50 ateistów, głównie anglosaskich, młody jeszcze stosunkowo dziennikarz „Gazety Wyborczej”, poczuł się intelektualnie wsparty w swoim ateizmie. Formułuje coś w rodzaji manifestu: My, ateiści. Coraz częściej na łamach „Gazety Wyborczej” spotykam teksty, z których przebija duma z bycia ateistą. Przyznam, że wolę czytać szczere świadecta ateistów niż manifesty, które wpisują się w coraz bardziej oczywistą propagandę ateizmu.

      Propagandę ateizmu pamiętam z lat mojej młodosci. Nigdy nie zapomnę młodego porucznika, dowódcy mojej kompani wojskowo-kleryckiej w Bartoszycach, który w 1969 r. „prorokował”, że jeśli zostaniemy księżmi, to za trzydzieści lat będziemy się frustrować, ponieważ polskie Kościoły będą puste. „Obywatele żołnierze – mówił – zmarnujecie życie, a przecież ma się je tylko jedno”. Podobnie „głębokich” stwierdzeń nowych ateistow można spotkać wiele, nie tylko u K. Vargi. R. Dawkins, inteligentny przecież autor, w „Bogu urojonym” pozwala sobie na przytaczanie antyteistycznych argumentów tak prymitywnych, że dawni lektorzy na naszym WUMLu w wojsku by się ich wstydzili.

        Dumny ze swego ateizmu, K. Varga, gotów byłby podpisać się pod kompromisem, na który gotowi są ateiści. „Brzmi on z grubsza tak: OK., możemy zgodzić się ewentualnie na istnienie Boga, ale pod warunkiem, że jest to Bóg nieskończenie zły, mściwy i nienawidzący ludzkości. Jako ateista - pisze dalej Varga – zgodziłbym się podpisać pod takim żądaniem: wy, teiści, będziecie mieli swą najwyższą istotę, ale umówmy się, że to raczej bóstwo z babilońskiej czy sumeryjskiej mitologii, bóg zniszczenia i chaosu, a nie dobry muiłujacy ludzi Chrystus”.

          Po przeczytaniu tego, pomyślalem, że nie mam ochoty umawiać się na nic z panem K. Vargą. Wygląda na to, że ilość przeczytanych książek nie przechodzi w jakość myślenia i ludzką wrażliwość  wobec  wierzących. Dlaczego denerwuje się Pan, Panie Ateisto,  na Boga, którego -  według Pana - nie ma?. 

     Co zrobić jednak z „dziedzińcem pogan” do którego zachęca nas Benedykt XVI? Trzeba na nim stanąć, mierząc się z najważniejszymi argumentami ateistów. Najważmniejszym z nich jest, wydaje się, zgorszenie z powodu istnienia zła w świecie rządzonym przez dobrego Boga. Ateiści nie potrafiąc znaleźć wytłumaczenia cierpienia, wyładowują swoją frustrację na Bogu teistów, w którego nie wierzą. Wyżej cytowane słowa K. Vargi są tego najlepszym przykładem

       Co im powiedzieć?

Zaprosić do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Płocku. Wczoraj otwarto piekną wystawę w płockim Opactwie Pobenedyktyńskim o św. Siostrze Faustynie, która 22 lutego 1931 r., właśnie w Płocku miała wizję obrazu Jezusa Miłosiernego. Jej rozumienie Boga Miłosiernego, Boga, który  z  cierpiącymi i za  cierpiących niewinnie został skazany na  krzyż,  jest  zaproszeniem najpierw do świadectwa, a  potem i rozmowy.   Zapraszamy więc do Płocka.

 

15. 02. 2012.