icon
icon
icon
icon

SKOKI a Katolicka Nauka Społeczna

      Z całego serca wspierałem rozwój Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, czyli popularnych SKOKów. Są to spółdzielnie, w których każdy klient finansowy jest jednocześnie członkiem spółdzielni, wpłacając składkę członkowską, która jest zwracana w momencie wystąpienia ze SKOKu. Skoki, które nawiązują do słynnych Kas Stefczyka z końca XIX w., deklarują się jako organizacje „non profit” i często powołują na naukę Papieża, który w Encyklice „Caritas in veritate” wyraźnie popiera rozwój takich działań. SKOKi zanotowały w wolnej Polsce spektakularny rozwój. Dzisiaj korzysta z ich usług prawie 2, 3 mln ludzi, ponad 400 tys. więcej niż w 2008 r. Są to przeważnie ludzie biedni,  często nie mający  tzw. zdolności kredytowej.

       Działając według prawa spółdzielczego, siłą rzeczy nie są pod takim nadzorem państwa, jak banki i nie składają się na tzw. Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który w razie upadłości banku, zapewnia klientom odzyskanie oszczędności. Teraz, kiedy Kasy się rozrastają, bankowcy chcieliby położyć łapę na ich działalności, tłumacząc to bezpieczeństwem osczędzających w Kasach. I chociaż SKOKi odegrały pozytywną rolę w walce z wykluczeniem, podczas 20 lat działalności żadna Kasa nie padła, a jej Prezes, wcale nie boi się państwowej kontroli, to politycy, z uporem godnym lepszej sprawy chcą „bronić” spółdzielców.

      Najprawdopodobniej chodzi znowu o pieniądze. SKOKi rozwijają się bardzo szybko, mają apetyt na nowe formy działalności finansowej (Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych, Media SKOK), zbierają z rynku nowych klientów, więc stają się solą w oku. Za wszelką cenę chce się z nich zrobić bank. Nie wiem, czy one same, poprzez własną ambicję, nie dają pretekstu do takiego sądzenia. Przecież, kiedy nie były tak ekspansywne, nie strzelano do nich takimi nabojami.

      Kościół powinien wspierać rózwój SKOKów. Niekoniecznie poprzez to, że w ich Radzie Krajowej, znajdują się księża (jeden). Fachowcy od katolickiej nauki społecznej powinni analizować prawo, pomagać zrozumieć, czy nowelizacja ustawy jest faktycznie powodowana troską o klientów czy też wpływem lobby bankowego.

      Bankowcy walczą z kimś, kto chce inaczej działać w sferze biznesu. Tymczasem jest to  dziasiaj bardzo potrzebne. O to wołają  tzw. Oburzeni na całym świecie.  Gołym okiem  widać przepotężną siłę banków,    na którą nikt nie ma wływu. Dlaczego pomijać argumenty Prezesa SKOKów, który mówi, że Kasy oparte są na polskim kapitale, a żaden z członków Kas nie utracił oszczędności. Oczywiście sami ludzie SOKów nie powinni nigdy zapomnieć o „non profit” i idei F. Stefczyka, o którego kanonizację tak gorliwie zabiegają.
 

14. 01. 2012.