icon
icon
icon
icon

Kościół jako dom

 

      Zdarzyło się wam nieraz wejść do adwentowego kościoła, w którym rozpościerało się sklepienie za sklepieniem (… ), drgało kilka płomyków świec, a anioł szeptał: Nie wstydź się tego, że jesteś czlowiekiem, bądź dumny! (T. Tramströmer, Łuki romańskie)? Słowa poety - Noblisty, kojarzą mi się z pięknym tegorocznym hasłem duszpasterskim: Kościół jest naszym domem.

      W jaki sposób adwentowy Kościół staje się domem? Po pierwsze, jeśli jest Kościołem oczekiwania. Nie niecierpliwi się, nie wychodzi za szybko z konfesjonału, nie odprawia w pośpiechu nabożeństw. Jest tak skupiony, że nie przegapi żadnego słowa swego Nawiedzenia.

       Po drugie, adwentowy dom – Kościół ma otwarte drzwi, ale jeszcze bardziej serce (porta patet, magis cor). Jest serdeczny. Oprócz świateł żyrandoli, rozświetla go uśmiech i wrażliwość braci. Najbiedniejszych nie odsyła do opieki społecznej, za krytyków się modli, wie, kiedy trzeba nadstawić drugi policzek.

      No i najważniejsze, adwentowy Kościół - dom stanowi tak intensywną przestrzeń modlitwy, że w ludzkim wnętrzu, w duszy człowieka otwiera się sklepienie za sklepieniem bez końca (tamże). Otwiera się przestrzeń wiary i nadziei, w której – jak w prześwicie - pojawia się Emmanuel – Bóg z nami. Roraty, rekolekcjie, celebracja Eucharystii i szczera spowiedź otwierają drogę każdemu z nas do takiego bycia sobą, które zmienia rodziny, społeczenstwo, naszą ojczyznę. Piękny prześwit adwentu.



7. 01. 2012.